Jak zacząć żyć zdrowo?

Twoja przyjaciółka schudła 10 kilogramów, stara znajoma przebiegła maraton, a w Internecie na każdym kroku spotykasz zdjęcia uśmiechniętych, wysportowanych modelek. Myślisz sobie "To na pewno geny", "Pewnie w ogóle nie je", "Raz się żyje, a co to za życie bez czekolady". Czasem uspokoisz swoje sumienie takim gadaniem, a czasem podejmujesz wezwanie. W końcu skoro Anka mogła schudnąć, to dlaczego mi ma się nie udać? Ruszasz z kopyta, kupujesz karnet, przez trzy dni praktycznie nie jesz, biegasz na fitness dwa razy dziennie, a czwartego dnia rzucasz się na pizzę i stwierdzasz, że takie wyrzeczenia to nie dla Ciebie. Znasz ten scenariusz? To post specjalnie dla Ciebie!

Przygotowałam dla Ciebie 15 wskazówek, jak zacząć żyć zdrowo, mam nadzieję, że zainspiruję Cię do podjęcia wyzwania!

1) Zmień swoje nastawienie. 
Twoim celem nie jest spadek wagi. Utrata masy ciała to tylko przyjemny efekt uboczny! Twoim celem jest stanie się najlepszą wersją siebie. Zdrową, optymistycznie nastawioną do życia, pewną siebie i spełnioną. Każda aktywność zaczyna się w głowie, nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo pozytywne myślenie wpływa na nasze działanie. Wymaż ze słownika "Nie umiem", "Nie potrafię", "Nie dam rady", a w ich miejsce wstaw "Spróbuję", "Dam z siebie wszystko".

2) Przejdź na racjonalną, zbilansowaną dietę.
Pisząc dieta, nie mam na myśli odchudzania. Odchudzanie kojarzy Ci się na pewno z byciem głodnym, smutnym i niezadowolonym. Ja proponuję Ci posiłki co 3 godziny, możesz je wykonać wcześniej i ustawić budzik, aby przypominał Ci o regularnym jedzeniu, dopóki nie wyrobisz w sobie nawyku.

Przykładowy jadłospis:
7.00 - Torcik orzechowy z bananami
10.00 - Kakaowy deser chia z lodami malinowymi
13.00 - Kremowa zupa pomidorowa z bazylią
16.00 - Chrupiąca sałatka z indykiem i roszponką
19.00 - Dietetyczny omlet a'la pizza
Oczywiście godziny posiłków modyfikujesz w zależności od swojego trybu życia. Ja wstaję o 6, kładę się o 23.30, dlatego zazwyczaj o 22 jem jeszcze jakiś mały posiłek, np. serek wiejski. Kupuj zdrowe produkty. Siłą rzeczy, będziesz z nich przygotowywać same zdrowe dania ;)


3) Nie musisz od razu rezygnować ze wszystkich niezdrowych produktów.
Na początek wyrzucamy przetworzone fast foody i słodycze. Zastępujemy je zdrowymi zamiennikami - Propozycje deserów. Mi pomaga zaczynanie dnia od śniadania na słodko. Czekolada uzależnia, ale kiedy przestaniesz ją jeść, po jakimś czasie po prostu przestanie Ci jej brakować. Z doświadczenia - najciężej jest wytrwać sam początek. Urozmaicaj swoje dania, gotuj zamiast smażyć, eksperymentuj w kuchni. Zawsze miej przy sobie jakąś przekąskę, szczególnie jeśli wiesz, że opuszczasz mieszkanie na dłużej niż 3 godziny.

4) Nie popadaj w paranoję.
Od czasu do czasu przygotowuję np. obiad ze śmietaną. Nie lubię ryby, a jeżeli jedynym sposobem na jej zjedzenie jest połączenie z sosem śmietanowo-koperkowym, to się skuszę. Jedyne czego potrzebujesz to umiar. Nie liczę kalorii, wybieram dobre produkty w racjonalnych porcjach.


5) Pij dużo wody, nawet wtedy, gdy nie chce Ci się pić. 
Uczucie pragnienia pojawia się wtedy, kiedy jesteś już częściowo odwodniona. Musisz wyeliminować napoje gazowane, alkohol, soki. W szklance Mirindy jest aż 8 łyżeczek cukru, a w Kubusiu 7. Niech nie zwiodą Was wody smakowe - w litrze mają aż 10 łyżeczek cukru. Prawda jest gorzka, pijemy wodę i zieloną herbatkę. Kawa - w ograniczonej ilości.

6) Tak naprawdę na samym początku zmiany stylu życia, wystarczy odstawić słodycze, słodkie napoje, jeść regularnie mniejsze porcje, pić dużo wody i ćwiczyć trzy razy w tygodniu - efekty zobaczysz już po miesiącu!


7) Wyrzuć wagę. 
Serio, nie będzie Ci już potrzebna! Zaopatrz się w centymetr, ponieważ stanie się on Twoim nowym wyznacznikiem postępów. Mięśnie ważą swoje, a ćwiczenia je rozbudowują - możesz zaobserwować przyrost masy ciała, niekorespondujący z efektem wizualnym, który niepotrzebnie Cię zniechęci.

8) Załóż na komputerze folder, w którym zapiszesz swoje postępy i plan treningowy. 
Zapisuj co ćwiczyłaś danego dnia, raz w tygodniu spisz swoje wymiary i zrób zdjęcie swojej sylwetki. Będziesz zaskoczona jak bardzo zmienia się Twoje ciało!


9) Znajdź swoją motywację.
Może nią być np. wyjazd wakacyjny, za każdym razem gdy będziesz opadać z sił (co jest całkowicie normalne!), gdy będziesz chciała odpuścić ostatnie powtórzenia, wyobraź sobie siebie na plaży w bikini. Możesz dołączyć do jakiejś społeczności na portalach Internetowych, która motywuje się nawzajem. Mając świadomość, że "spowiadasz się" innym ze swojej aktywności, łatwiej będzie Ci ruszyć się na trening. Otaczaj się pozytywnymi ludźmi, zrezygnuj z tych, którzy podcinają Ci skrzydła.

10) Wyznaczaj sobie realne cele.
Nie ma cudów, jeśli nie urodziłaś się z nogami do nieba, to nigdy nie będziesz miała takich jak aniołki Victoria's Secret. Nie porównuj się do innych, każda z nas ma inne proporcje i nie warto dążyć do konkretnego obrazu. Daj z siebie wszystko, by mieć najlepsze ciało jakie możesz uzyskać.


11) Nie kupuj od razu karnetu na siłownię.
Moim zdaniem lepiej zacząć od ćwiczeń domowych (z płytą, albo znalezionych online) i tych na świeżym powietrzu, a kiedy nabierzesz trochę pewności siebie, zgłębisz swoją wiedzę na temat ćwiczeń, łatwiej odnajdziesz się na siłowni. Na samym początku zacznij od ćwiczeń co drugi dzień. Nie będziesz czuła się przemęczona, Twój organizm będzie miał czas na regenerację, szybciej zauważysz postępy, co da Ci dodatkową motywację. Pamiętaj, lepszy jest codzienny wysiłek trwający nawet 20 minut, niż jednorazowy maraton ćwiczeniowy.

12) Niech trening stanie się chwilą dla Ciebie.
Odskocznią od codzienności, traktuj go jako nagrodę, a nie przykry obowiązek. Uwierz w siebie, bo jesteś w stanie zrobić wszystko czego tylko chcesz, ale wymaga to ciężkiej pracy. Nie narzucaj sobie od razu wielkich wyzwań, zacznij od prostych do zrealizowania celów - przebiegnięcie 3 km bez zadyszki, zrobienie całego treningu. Podobno wyrobienie w sobie nawyku zajmuje nam 21 dni. Przetrwaj 21 dni, a zobaczysz, że dzień bez aktywności fizycznej jest dniem straconym, że tęsknisz za tym wyrzutem endorfin i o dziwo masz ochotę na soczystego arbuza, a nie klejącą się czekoladę.


13) Rutyna?
Jest Twoim największym przyjacielem i wrogiem jednocześnie.
TAK - w kwestii systematyczności jedzenia, chodzenia spać o tej samej porze.
NIE - w kwestii wykonywania ciągle tych samych ćwiczeń, jedzenia tych samych produktów.

14) Doceniaj siebie.
Pielęgnuj w sobie to, co udało Ci się już osiągnąć. Za każdym razem kiedy zwątpisz pomyśl ile dni już wytrwałaś, jakie postępy uczyniłaś i jak wiele możesz zyskać trwając w swoim postanowieniu.

15) I ostatni punkt. Podobno Panowie postrzegają Panie uprawiające sport jako niemal 90% bardziej atrakcyjne niż kobiety leniące się przed telewizorem ;)

Sport połączony z prawidłowym odżywianiem sprawi, że będziesz:
- piękniejsza
- bardziej pewna siebie
- usatysfakcjonowana
- lepiej zorganizowana
- spełniona
- uśmiechnięta
- zrelaksowana
- zdrowsza

Dopisałybyście jeszcze jakąś wskazówkę dla początkujących? Któraś z Was czuje się zmotywowana? :) Wpis przygotowałam w związku z licznymi mailami i wiadomościami od Was, dajcie znać, czy podobają Wam się takie notki i chcecie poczytać trochę więcej o mojej aktywności sportowej.
Miłej niedzieli!

Podziel się:

15 komentarze

  1. Świetny post ! Uwielbiam twojego bloga, chyba wchodzę na niego 5 razy na dzień hahha

    OdpowiedzUsuń
  2. Najgorzej jest zacząć, gdy później wejdzie nam już to w nawyk to sama przyjemność, a w dodatku mnóstwo zalet dla nas samych. Popieram w 100%. Radosne fotki! Pozdrowionka :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radosne, bo w trakcie aktywności! :) Masz rację, pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Najpierw zapalnik w postaci motywacji, a potem dyscyplina spowoduje, że zbudujemy zdrowe ciało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, dlatego dzisiaj pełnię funkcję zapałki!

      Usuń
  4. Podglądam Cię na instagramie i pod którymś zdjęciem widziałam wzmiankę o postach dotyczących organizacji czasu. Dołączam się do wszystkich ciekawskich i pięknie o nie proszę! :) Studiuję wetę i naprawdę czasem nie wiem w co ręce włożyć, treningi często odpuszczam żebym mieć siłę się uczyć. Zdradź swoje sekrety i napisz jak się taką magię robi! :)
    Poza tym jesteś jedną z nielicznych (do policzenia na palcach jednej ręki) blogerek zahaczających o tematykę fit, które wzbudzają moją sympatię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, napiszę coś na ten temat wkrótce:) Jeśli jest ich tak niewiele, to odbieram to jako mega pozytyw! Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Tak, bardzo dobrze to znałam. Ale na szczęście zawsze miałam inne nastawienie - kiedy komuś czegoś "zazdrościłam" to zamiast szukac wytłumaczenia i użalac się nad sobą, starałam się własną pracą zdobyc to samo. I nie zniechęcało mnie to, że czasem musiałam na pewne swoje osiągnięcia duuuużo dłużej pracować niż inni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas jest inny, bardzo łatwo się zdemotywować jeśli komuś osiągnięcie celu przychodzi łatwiej, ale przecież jedyną osobą, z którą możemy współzawodniczyć jesteśmy my sami. Gratuluję podejścia do sprawy, myślę, że to jest taka mądrość, która przychodzi do wielu dopiero z czasem :)

      Usuń
  6. Warto się zastosować do twoich rad ! Ja się staram ale różnie to bywa, spotkania towarzyskie czasem uniemożliwiają ;P a ty masz świetną figurę;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne podsumowanie :) 4 punkt jest baaardzo istotny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Obserwuje Cię na insta i świetnie motywujesz! :)

    Lila

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten post wędruje do zakładki "motywacje" <3

    OdpowiedzUsuń