Zdrowe jedzenie na drogę


Mój wyjazd już w poniedziałek, powoli czas zacząć się pakować. Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła od rozmyślania co będę jadła w podróży :) Dzięki temu zdążyłam zamówić sobie na Senza.pl produkty, które umilą mi drogę i... kubki smakowe ;)


Przy planowaniu prowiantu należy wziąć pod uwagę między innymi czas podróży, cel oraz środek transportu, a także panujące za oknem warunki atmosferyczne. Ja będę lecieć samolotem, dlatego nie chciałam brać ze sobą pudełek. Zapakowałam za to:

Wafle ryżowe - do kupienia w każdym sklepie, sprawdzą się w każdych warunkach, nawet jeśli jedziecie na bezludzie, bo nie wierzę, że zjecie wszystkie na raz :D Zostaną Wam na jeszcze kilka dni. Po otwarciu długo smakują nadal tak samo, idealne na słodko, z powodzeniem zastąpią chleb, dlatego są zawsze ze mną :)


Czekoladki - coś co nazywa się Rochers Coco nie może być niesmaczne :) Kiedy zobaczyłam je na stronie od razu skojarzyłam je z moim przepisem na Zdrowe Bounty i wiedziałam, że muszą znaleźć się w moim bagażu podręcznym <3




Orzechowy sen o cynamonie? Trzymajcie mnie, bo nie wiem czy opakowanie wytrzyma do poniedziałku :D Jeśli macie chęci zrobić coś podobnego sami, to zerknijcie na mój przepis na kulki mocy


W podróży nie możemy zapomnieć o nawodnieniu :) Na czas dojazdu do lotniska zabieram ze sobą napój Little Miracles o smaku trawy cytrynowej, soku pomarańczowego, imbiru i żeńszenia. Ma właściwości pobudzające, więc świetnie sprawdzi się jeśli jesteście kierowcami. W 100 ml ma tylko 26 kcal, dlatego jest całkiem niezłą alternatywą dla wody mineralnej.


Batonik Lifebar - ten o smaku kokosowym to mój ulubiony.  Uwielbiam batony typu raw, oprócz tego, że świetnie sprawdzają się w podróży, to genialnie smakują po treningu. Nie jest mdły, w składzie ma tylko daktyle, kokos, migdały, nerkowce i olej kokosowy. Pycha!


Banany w czekoladzie - oczywiście bez cukru :) Słodycz banana idealnie zrównoważona gorzką czekoladą. Lekkie, poręczne opakowanie, bardzo dobry skład a całe opakowanie ma ok. 300 kcal. W sam raz na raz :)


Kolejny must have w mojej wyjazdowej torbie to mieszanka studencka. Orzechy sprawdzą się zawsze i wszędzie - nie roztopią się, świetnie smakują solo czy jako dodatek do jogurtu. Podobnie jak suszone daktyle, które często zjadam przed porannym treningiem :)


A Wy jakie produkty zabieracie ze sobą na wyjazdy? Pudełka, kanapki czy gotowe produkty? Udaje Wam się trzymać dietę na wyjazdach? :)


Podziel się:

0 komentarze